WRZESIEŃ 2006
RAPORT

piątek [8.09.2006] Najpierw podróż z Amsterdamu do Nairobi w Kenii (9 godzin), tam przesiadka do Kampali w Ugandzie, gdzie z lotniska o 11 wieczorem odebrał nas pastor Robert z żoną i zawiózł do swojego domu. Rano wstałem o 7, po 5 godzinach snu. Przedpołudnie spędziliśmy z żoną pastora Roberta - dużo opowiadała o sytuacji kościoła, sytuacji politycznej oraz gospodarczej w Ugandzie. Od południa jesteśmy w biurze i rozmawiamy o zmianie systemu pracy programu "Sunrise Children". Dzisiaj jestem bardzo zmęczony po krótkiej nocy i wczorajszej podróży i wiem, że potrzebuję modlitwy, abym mógł dużo przyjąć i dużo dać.

sobota [9.09.2006] Jestem tu drugi raz, ale wciąż ciężko mi jest zaakceptować inna kulturę, materialny poziom życia - ale to jest życie! Tak żyje większość świata! My musimy się zmienić i zacząć myśleć sercem, a nie tylko głową, portfelem czy karierą. W domu pastor Roberta mieszka dziewczynka Marija (dwa latka). Płacze, kiedy mówił się słowo "mama". Jej własna matka próbowała ją zabić maczetą, cudem uniknęła śmierci. Jej matka nie poniosła żadnych konsekwencji, bo nie ma systemu, który by w najmniejszym stopniu chronił te dzieci przed przemocą i wykorzystywaniem. Przekazałem też dzisiaj pieniądze na rowery - pastor Robert był naprawdę szczęśliwy i wdzięczny. Na konferencji będziemy głosić dwa razy więcej niż ostatnio, bo nie ma innych mówców, ale cały czas mam potężne wrażenie, że więcej biorę niż daję. Wieczorem byłem na fajnej, odbywającej się na podwórku właściciela posesji, grupce domowej. Było tam około 30 dorosłych plus drugie tyle dzieci. W kościele jest 30 takich grup, więc dobijają już do około 1000 osób.

niedziela [10.09.2007] W niedzielę głosiłem w kościele pastora Roberta, pierwszy raz bez tłumacza, po angielsku, wyszło chyba dużo lepiej niż z tłumaczem. Pastor publicznie bardzo dziękował za pieniądze na rowery. Rok temu chcieli pomóc kilku pastorom i zebrali na 7 rowerów i był to dla nich siew, bo potem przyszła obietnica z Polski na 100 rowerów. Teraz mają już od nas na 40, a jak dobiją do 100, to będą pierwszą rodziną kościołów w Ugandzie w całości, jeszcze może nie zmotoryzowaną, ale już "zrowerowaną" :) Chwała Bogu!!! Czy kiedykolwiek pomyślelibyście, że jesteśmy w stanie całkowicie wyposażyć denominację złożoną z 200 kościołów w środki transportu? Super jest myśleć o tym, co się ma i jak można tego użyć!

poniedziałek [11.09.2006] Grupa pastorów uczestniczących w konferencji jest dużo liczniejsza niż w styczniu, starsza i bardziej dojrzała, więc też bardziej wymagająca, ale mają takie zasysanie, że głosi się jakby się latało i teraz dopiero widzę, że jestem we właściwym miejscu, i że tak naprawdę to do tej Afryki przyjechałem, dla tych pastorów. Czuję przywilej, że mogę ich uczyć, to są poważni ludzie, którzy chcą zobaczyć jak Uganda staje na własnych nogach. Dobrze jest być w woli Bożej, i wiem, że w niej jestem, ale nie wiem, kiedy następnym razem tu przyjadę, bo stąd jeszcze wyraźniej widzę, że moje powołanie jest dla Polski. Jeżeli trudno jest okazać miłość ludziom z innej kultury (a jednak przekraczamy te bariery i robimy to) to o ile bardziej powinniśmy wysilić się, aby okazywać miłość naszym bliźnim z własnego kraju? To jedno z moich mocniejszych objawień.

środa [13.09.2006] Pastor Robert jest w siódmym niebie, okazało się, że wiele z nauczania ze stycznia już zastosował w kościele. Dwóch pastorów z konferencji w Masaka, założyło biznes i hodują imbir, aby wspierać kościół i pokazać wierzącym, że można poradzić sobie samemu i nie trzeba czekać na białych - muzungu. Wczoraj dowiedziałem się też, że sami finansują całą konferencję, nasz hotel i wyżywienie (wow!!!). Gdybyście znali miejscowe standardy to wiedzielibyście, że to jest CUD na poziomie wskrzeszenia z martwych!!! Coś się zmienia. Dowiedziałem się też, że tutejszy kościół (w Mbale), kiedy zaczynał kilka lat temu był usytuowany wśród slumsów i rok za rokiem otoczenie wokół niego zmieniało się w normalną dzielnicę miasta, a dzisiaj jest super i to wszystko dzięki kościołowi! Jeden pastor opowiadał świadectwo jak zaczął kościół i na przyszły tylko dzieci, więc zaczął dla nich szkołę podstawową [większość tamtejszych dzieci nie chodzi do szkoły]. Potem nawracali się ich rodzice, potem stali się pierwszym budynkiem we wsi, do którego doprowadzono prąd, a teraz prowadzą podstawówkę i średnią szkołę z internatem.

piątek [15.09.2006] Wczoraj zakończyliśmy konferencję. To naprawdę był dwukrotny wzrost jakości, ilości i wpływu w stosunku do styczniowej konferencji w Masaka. Pastorzy bardzo zadowoleni i podniesieni. Pastor Robert mówił, że tak należy sprawy prowadzić dalej, być praktycznym, budować. Wszyscy byli bardzo wdzięczni, a najbardziej za pokazanie praktycznej ścieżki jak dojść do zmiany. Wiele możemy się od nich nauczyć, przede wszystkim poważnego traktowania sprawy i respektu.