Do Ugandy zostałem zaproszony przez pastora Roberta, który jest niesamowicie prostym i mądrym człowiekiem. Później okazało się, że jest też Ojcem i Apostołem dla 200 pastorów. Miałem tę przyjemność, by wesprzeć jego pracę i nauczać na konferencji dla pastorów. Oczywiście stało się to również dzięki wsparciu finansowemu i modlitwie wielu z Was.
To było niesamowite doświadczenie. Widziałem, jak ludzie "łykają" proste prawdy ewangelii. Wielu z nich nie potrafi czytać lub dopiero niedawno się nauczyło. Po prostu przychodzą na konferencję, a potem niosą dalej Słowo, które usłyszeli. Wielu z nich przeszło pieszo po kilkadziesiąt kilometrów, by wziąć udział w jedynej w roku konferencji dla pastorów. Na 200 usługujących tylko 100 ma rowery. Dla nich rower naprawdę jest czymś takim, jak dla nas dobry samochód. A świadectwo o podarowanym im rowerze opowiadają tak, jak my opowiadalibyśmy o nowym BMW. W ogóle ciągle za wszystko dziękują. Zmusza to do przyjrzenia się własnej postawie. Przecież tak często uważamy, że coś się nam należy i zapominamy o Bożym dziękczynieniu.
Zaproponowali mi wspólne ranne modlitwy w trakcie konferencji. Zgodziłem się. Modląc się z nimi codzienne przez te kilka dni doświadczałem niesamowitego dotknięcia ich świeżą, gorliwą, radosną modlitwą. Mówię wam, to było jak Dziejach Apostolskich. To zaraża i uczy respektu. Pokazuje nowy wymiar miłości do Jezusa. A w sercu pomyślałem - to miejsce, w którym możemy się tyle nauczyć. I w sferze modlitwy, i uwielbienia. To miejsce, gdzie możemy siać Słowo, pieniądze i modlitwę. To miejsce, które możemy wesprzeć.
Dla nas to takie proste - wystarczy dać im te 100 rowerów i poszerzyć ich możliwości. Dać im je i tym samym przyłożyć rękę do budowy Bożego królestwa w Ugandzie. I wiem, że to Bóg poruszył moje serce.
pastor Marek Ciesiółka